No więc żyliśmy w komfortocenie , który został zdmuchnięty przez Zielony Ład . Zabierając ciepło brane z „wnętrza ziemi”, Zielony Ład usunął ze sobą komfort życia w „kontrolowanym otoczeniu”, najlepiej 20-22 stopnie Celsjusza. Zostawił PostKomfort, życie z wieloma niewiadomymi, bez „po prostu”, „jak wczoraj”... Portale do życia po komfortocenie O komfortocenie usłyszałam wczoraj. Usłyszałam także o tym, że gdzieś niedaleko, prawie po sąsiedzku, odbywają się laboratoria badań nad szczęściem po komfortocenie. Jak grzyby po deszczu wyrastają „manufaktury nowego szczęścia”, w myśl starej ogrodniczej reguły „coś więdnie, coś kiełkuje”. Zdecydowana większość ludzi przeżuwa spokojnie swoje życie nie wiedząc o żadnym końcu dotychczasowego komfortu (często nawet bez wiary, że żyli w komforcie!). No cóż, takie jest prawo hoi polloi . Druga część wylewa krokodyle łzy nad zmierzchem komfortocenu. Z kolei ostatnia – jak wspomniałam wyżej – zbroi się do… znosze...
Właśnie czytałam o ogrodach, gdy dopadła mnie informacja o piekielny sporze o „kanapki z hajsem”. Pewna królowa popkultury podobno potwornie zirytowała się, że niejaka Hela (debiutantka) ukradła jej poręczną i ponętną frazę: „Kanapki z hajsem”, wyśpiewując beztrosko, że „ dobra Pani Domu robi kanapki z hajsem ”. A tymczasem… A tymczasem od lat kradli inni, wystarczy spojrzeć na grafiki związane z hasłem sandwiches with money ( des sandwichs avec de l'argent , Sandwiches mit Geld ). Kanapki z hajsem Tu i ówdzie nawet mówią, że kanapki z hajsem to całkiem popularna „wizualna i językowa metafora“ związana z dochodami, kosztami, z wartością. Nolens volens, autorska fraza królowej, ukradziona przez świat, stała się wygodnym i surrealistycznie wdzięcznym wytrychem na oznaczanie metaforycznych kanapek serwowanych: z nadmiarem (elegancją, snobizmem, ekstrawagancją, destrukcją, rekonstrukcją, itd…), z kreatywną oszczędnością, z nadzieją na rychłą monetyzację. Ehhh...